16 stycznia 2013

4.

Witajcie! U mnie od piątku rozpoczęły się już prawdziwe zimowe ferie, śniegu pod dostatek. A sobotni dzień spędziłam na swojej wyczekiwanej studniówce (co prawda z mojej "licznej" klasy było, aż 5 osób !), było bardzo fajnie prócz orkiestry, która moim skromnym zdaniem nie powinna się tam znaleźć ! Więc Panie i Panowie, jeżeli jesteście tegorocznymi maturzystami nie wahajcie się "iść albo nie iść", bo taki bal to naprawdę fajna zabawa i zapewne będziecie ten dzień długo wspominać. Zdjęcia pojawią się już wkrótce, więc czekajcie ;-). Muszę się również Wam pochwalić, że wczoraj zdałam w końcu prawo jazdy i nie będę ukrywać, ani też się wstydzi tego że za piątym razem. Na ten wczorajszy dzień czekałam miesiąc - takie są kolejki, wszyscy pchają się aby tylko zdążyć przed zmianami której mają wprowadzić już 19-nastego Stycznia. Jestem taka szczęśliwa, bo nie łatwo było zdać w tym okresie kiedy jest nadmiar ludzi. Wcześniej nie udawało mi się, być może dlatego że jestem osobą która bardzo, bardzo się stresuje... Nawet tabletki na uspokojenie mi nie pomogły, ale w końcu przyszedł ten dzień kiedy przeciwstawiłam się wszystkiemu i wszystkim. W domu przed wyjazdem wmawiałam sobie, że jak nie zdam to trudno, że nie jest to aż takie ważne. Jednak gdy musiałam czekać w poczekalni na swoją kolej z innymi ludźmi i patrzeć na nich jak wracają z kartką i ze smutkiem, a czasem nawet z łzami w oczach, moja postawa i wiara w siebie obróciła się o 360 Stopni. Mam to już za sobą,  przeszłam naprawdę poważne załamanie, że innym udaje się za pierwszym, drugim, a mi nadal nic, chciałam nawet sobie kupić prawo jazdy, miewałam różne myśli, ale NIGDY SIĘ NIE PODDAWAŁAM - a to jest najważniejsze, zawsze trzeba walczyć o swoje do końca i wierzyć w to że się kiedyś uda. Nie wiem jak Wy, ale zauważyłam takie małe podejrzenie, że zawsze przychodziłam na egzamin o wyznaczonej godzinie i od razu egzaminator wyczytywał moje imię, wczoraj jednak musiałam czekać tą godzinę i udało się zdać, mój chłopak czekał dwie godziny i zdał, koleżanka też czekała godzinę i zdała. Zbieg okoliczności ?

Wczoraj czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka, a mianowicie kurier dostarczył mi paczkę w której był sobie ipod nano z konkursu NIVEA. Cena rynkowa takiej zabaweczki to 700zł, czy jest wart takiej kwoty? Nie wiem, nigdy nie dałabym za to tyle pieniędzy, są o wiele lepsze i w rozsądne cenie, no ale tu w końcu płacimy za logo. Zobaczcie sami jak to wygląda (nie spodziewałam się takiego "gigantyzmu" :d) :





Duży, prawda :D ?


5 komentarzy:

  1. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. zdawanie prawka to był dla mnie koszmar, na każdym z 3 egzaminów byłam bardzo zestresowana. Cieszę się, że mam to już za soba :) Tobie gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  3. oo widzę, że ktoś ma tutaj szczęście w konkursach ;)) ja niestety jakoś nie mogę wygrać tak fajnych rzeczy :)

    http://karmellove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nooo Vivusia już szusuje - Gratuluje dziubku :*

    A iPod fajna zabawka nawet bardzo ale wolę chyba iPhone`a :)

    Kocham Cię aniołku!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję prawa jazdy:) Ja pamiętam, że zdawałam aż 6x! ale chociażbym miała z 15x zdawać i tak bym się nie poddała - za dużo wysiłku i pieniędzy się w to wkłada żeby zrezygnować :)

    Co do iPoda...nie lubię Nano (właśnie za wielkość!) od lat jestem wierna swojemu Shuffle :)

    Bardzo fajny blog:) czekam na studniówkowe zdjęcia i zapraszam na swojego "początkującego": simple-glam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń